Ankieta: Ocena w skali 1-5
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
1
0%
0 0%
2
0%
0 0%
3
0%
0 0%
4
20.00%
1 20.00%
5
80.00%
4 80.00%
Razem 5 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Praca Leny i Kuby
#1
Question 
Każde badanie naukowe zaczyna się od utworzenia problemu badawczego oraz rozwiązania które ma największe prawdopodobieństwo. Jeśli dobrze sformułujemy hipotezę - jest to już pierwszy krok do sukcesu badawczego. Weryfikacja hipotez statystycznych to generalna domena statystyki. W następnych rozważaniach dzięki hipotezie statycznej będziemy rozumieć dowolne przypuszczenie bez przeprowadzenia całkowitego badania. Prawdziwość hipotezy będziemy weryfikować na podstawie "wyników próby losowej". Hipoteza najczęściej formułowana jest tak, aby na podstawie wyników z próby możnaby ją było łatwo odrzucić. Hipotezy statyczne dzieli się na dwie grupy:
a) parametryczne - gdy dotyczy wartości parametrów statystycznych populacji (np. średnia)
b) nieparametryczne, gdy dotyczą postaci rozkładu cech lub losowości próby
Proces weryfikacji przebiega na podstawie schematu przedstawionego poniżej.
Najpierw stawiamy hipotezę, którą trzeba będzie sprawdzić. Taką hipotezę nazywamy hipotezą zerową i oznaczamy ją jako H0. Następnie formułujemy konkurencyjną hipotezę, która jest tzw. "planem B", kiedy odrzucimy hipotezę zerową. Taką hiporezę nazywamy hipotezą alternatywną i oznaczamy ją jako H1. W problemie testowania zawsze musimy mieć obie hipotezy.
Na przykład chcemy stwierdzić, że wirusy ospy są groźniejsze niż wirusy grypy. Choć wyniki z próby mogą częściowo to potwierdzać - nie możemy brać tego na poważnie. Mogło to być dziełem przypadku, dlatego jako hipotezę zerową przyjmujemy zazwyczaj brak różnic. To co nas interesuje to hipoteza alternatywna, która mówi o zachodzeniu różnic np. w procesie rozprzestrzeniania. Odrzucając hipotezę zerową - przyjmujemy alternatywną, a jej nieodrzucenie stawia nas w trudnej sytuacji. Nie można przyjąć hipotezy zerowej ani alternatywnej, bo jej nieodrzucenie może wynikać z np. złego doboru grupy próbnej.
W wyniku testowania hipotezy statycznej podejmujemy pewną decyzję - zazwyczaj względnie subiektywną. Nie stwierdzamy prawidłowości lub fałszywości hipotezy, ani, że prawdziwa wartość szacowanego parametru jest taka jak obliczona z wcześniejszej próby. Decyzję podejmujemy z wszelkimi konsekwencjami, które wynikają z błędnej decyzji. Weryfikacja oczywiście powinna przebiegać tak, aby prawdopodobieństwo pomyłki było jak najmniejsze. W trakcie weryfikacji można popełnić dwa błędy:
a) błąd pierwszego rodzaju, polegający na odrzuceniu hipotezy zerowej - mimo, że jest prawdziwa. Prawdopodobieństwo popełnienia błędu pierwszego rodzaju nazywamy poziomem istotności i oznaczamy jako a.
b) błąd drugiego rodzaju, polegający na przyjęciu hipotezy zerowej - mimo, że jest fałszywa. Prawdopodobność popełnienia błędy drugiego rodzaju będziemy oznaczać przez b.
Wartości a i b są ze sobą powiązane. Zmniejszenie prawdopodobieństwa a powoduje wzrost prawdopodobieństwa  b. Pewnym kompromisem w takiej sytuacji są tzw. testy istotności, które dla wybranego przez nas poziomu istotności a zapewniają możliwie najmniejszą wartość prawdopodobieństwa b. Poziom istotności a powinien być w zasadze ustalony przed rozpoczęciem testowania. Jaki jest sens tej liczby? Przypomnienie! Poziom istotności wskazuje na jak mały błąd “wyrażamy” zgodę, np. poziom 0,01 świadczy, że jesteśmy skłonni popełnić jeden błąd na 100 badań. Pamiętajmy także, że wybierając niższy poziom istotności uzyskujemy wyższy poziom wiarygodność hipotezy alternatywnej (jej przyjęcie jest jakby mocniej uzasadnione), ale będzie nam trudniej odrzucić hipotezę zerową. Przy weryfikacjach hipotez ważne staje się zrozumienie poziomu prawdopodobieństwa, oznaczanego przez p. Autorzy badań naukowych podają zwykle tą wartość p. Jest to najmniejsze prawdopodobieństwo, przy którym hipoteza zerowa może być odrzucona. Pamiętajmy, jeżeli  a> p, to na danym poziomie istotności a odrzucamy hipotezę zerową, natomiast gdy a < p, to na danym poziomie istotności a nie ma podstaw do obalenia hipotezy zerowej. Porównanie tych dwóch wartości to podstawa przy podejmowaniu decyzji weryfikacyjnych.
Teraz należy wybrać odpowiedni test odpowiedni do postawionej hipotezy zerowej oraz wyliczyć jego wartość. Zły wybór przekreśli wartość wszystkiego co będzie później. Musimy wiedzieć czym trzeba zadziałać, aby nie przekreślić całego badania. Musimy również sprawdzić czy założenia wybranego przez nas testu są w pełni spełnione. Jako podstawę testu dla zweryfikowania tej samej hipotezy H0 możemy dobierać wiele statystyk. Na decyzję o wyborze konkretnej statystyki ma wpływ m. in. hipoteza alternatywna. Najlepiej wybrać test najmocniejszy (czyli taki, w którym  przy ustalonym a wartość b przybiera najmniejszą wartość).
Jest coś takiego jak zasadnicza idea tworzenia obszarów krytycznych. Lecz jaka ona jest? Robiąc bardzo ważne założenie, że hipoteza H0 jest prawdziwa oraz posługując się matematyczną teorią (która opisuje naszą zmienną) tworzy się pewna zmienna losowa, która nazywana jest statystyką. Później określa się wartości jakie powinna ta zmienna przyjąć, aby była mało prawdopodobna. To znaczy, że prawdopodobieństwo zaistnienia tych wartości byłoby takie same jak poziom istotności. Te mało prawdopodobne wartości tworzą tzw. obszar krytyczny. Potem, jeśli wartość testu obliczona dla grupy próbnej znalazła się w tym obszarze krytycznym, to wystąpiło mało prawdopodobne zdarzenie, które praktycznie nie powinno zaistnieć. Skoro jednak zaszło - coś jest nie tak z prawidłowością hipotezy zerowej. Nie jest więc spełnione założenie o prawdziwości hipotezy zerowej (które wykorzystujemy do stworzenia obszaru krytycznego). Ostatecznie odrzucamy hipotezę zerową i przyjmujemy alternatywną.
Stosowanie w praktyce metod matematycznej statystyki musi być poprzedzone rzetelną analizą i sprawdzeniem założeń stosowanej przez nas metody. Tylko przy znajomości wszystkich wymogów teorii możemy używać jej w praktyce bez przeciwwskazań. Unikamy wtedy tzw. błędu trzeciego rodzaju, polegającego na wyciąganiu złego wniosku z prawdziwych statystycznych danych. Trzeba również pamiętać, że wyniki weryfikacji hipotez zależą od ilości grup próbnych czyli liczby dokonanych pomiarów. Im więcej pomiarów tym mniejsze prawdopodobieństwo przypadkowości. Etapy wnioskowania statycznego wyglądają tak:
a) sformułowanie hipotezy zerowej i alternatywnej
b) przyjęcie poziomu istotności
c) sprawdzenie założeń wybranego przez nas testu
d) obliczanie wartości testu na podstawie wyników z prób/y
e) znalezienie wartości krytycznej z tablic statycznych dla ustalonego poziomu istotności
f) podjęcie decyzji o odrzuceniu lub nie hipotezy zerowej na danym poziomie istotności
g) interpretacja wyników
Interpretacja jest jednym z najważniejszych oraz najtrudniejszych kroków w przeprowadzanej analizie statystycznej. Dobra interpretacja  analizy najlepiej przebiega, gdy interpretacji wyników dokonuje lekarz ze statystykiem. Wtedy badacz formułuje badawczą hipotezę, którą dokładnie wyjaśnia statystykowi. Statystyk tłumaczy ją na hipotezę statystyczną, a następnie wyjaśnia badaczowi otrzymane wyniki. Test statyczny nie jest dowodem prawidłowości lub fałszywości hipotezy, dzięki niemu możemy tylko odrzucić hipotezę zerową, albo stwierdzić, że wyniki doświadczenia nie przeczą tej hipotezie. Nieodrzucenie hipotezy zerowej, nie jest równocześnie jej potwierdzeniem, a wynik "nieistotny" nie oznacza nieważny albo nieistniejący. Najlepiej traktować te wyniki jako nieudowodnione. Natomiast przyjecie alternatywnej hipotezy ma charakter pozytywny.
Przeprowadzenie takiej weryfikacji wyników wymaga dużo wprawy, cierpliwości, znajomości tablic oraz umiejętności. W prostych, nieścisłych (np. matematycznych) hipotezach nie używamy aż tak ściśle uwarunkowanego pojęcia hipotezy, dlatego wszystko opisane tutaj ma charakter dydaktyczny. Skoro nie musimy trzymać się przedstawionych wyżej etapów przeprowadzania weryfikacji - przejdźmy do zdecydowanie prostszej weryfikacji hipotezy przedstawionej przez nas, a mianowicie:
"Czy brane dosłownie najpopularniejsze przysłowia polskie mają w sobie więcej prawdy niż przysłowia afrykańskie?"
...............
[b]HIPOTEZA:
[/b]
"Czy brane dosłownie najpopularniejsze przysłowia polskie mają w sobie więcej prawdy niż brane dosłownie przysłowia afrykańskie?"
 
               Należy rozważyć czy brane dosłownie najsłynniejsze przysłowia polskie mają w sobie więcej prawdy niż przysłowia afrykańskie. Na codzień używamy sporo przysłów które w oryginale zazwyczaj metaforyczne - mają wiele prawdy, a my zazwyczaj nie rozmyślamy jak absurdalnie bądź infantylnie brzmią one brane dosłownie.
               Zacznijmy od najpopularniejszych przysłów polskich:
Do Rzymu przez Krym.
Metaforycznie przysłowie to oznacza dążenie do celu okrężną drogą. Do Rzymu pierwotnie można przedostać się każdą możliwą trasą, lecz czy wyjazd do stolicy Włoch przez Krym ma sens? Przeprowadziliśmy doświadczenie używając aplikacji Map Google, a oto jego wyniki:
W przytoczonym doświadczeniu zakładamy, że wybieramy się na wycieczkę do Rzymu jadąc samochodem z Bielawy.
B - Bielawa                                       B-R=1475km                                   3297-1475=1822
K - Krym                                            B-K=1822km                                    (droga do Krymu)
R - Rzym                                           B-K-R=3297km
Z doświadczenia wynika, że jadąc do Rzymu przez Krym przejedziemy dodatkowe 1822km. Zamiast tego moglibyśmy pojechać do stolicy Włoch, wrócić do Bielawy oraz pojechać do np. (oddalonej o 347km od Bielawy) Rabki-Zdroju. Doświadczenie udowodniło, iż pokonanie drogi do Rzymu przez Krym jest możliwe - lecz jest nieopłacalne. Przysłowie zgadza się z prawdą.
Grosz do grosza, a będzie kokosza.
Przysłowie oznacza, że kiedy będziemy zbierać malutkie sumy pieniędzy, w końcu nam się to opłaci i uzbieramy ich ogromną ilość. Czy kiedy przyłożymy grosz do grosza - powstanie kokosza? Postanowiliśmy to sprawdzić.
Zgodnie z definicjami pochodzącymi ze strony: http://definicja.net/
» Wynik dodawania groszy.
» Wyraz używany w związku frazeologicznym.
» Kwoka
Faktycznie - kiedy dodamy grosz do grosza, wyjdzie nam kokosza w znaczeniu staropolskim. Lecz kiedy przyłożymy do siebie dwa grosze, czy powstanie kura?
[Obrazek: 4.jpg]
Z przeprowadzonego przez nas doświadczenia niestety nie powstała kura. Niezaspokojeni wynikiem wspólnego eksperymentu, postanowiliśmy zapytać kilku osób, czy zdażyło im się za pomocą dwóch monet jednogroszowych stworzyć kurę. 9/10 odpowiedzi było przeczących, pozostała z nich została wypowiedziana ironicznie, więc dołączamy ją do poprzedniej grupy zdań. Doświadczenie wskazało, że z dwóch groszy niestety nie powstanie kokosza.  Przysłowie to brane dosłownie przez przeciętną osobę posługującą się językiem polskim - może być odebrane w fałszywy sposób. Stwierdzamy iż przysłowie współcześnie nie zgadza się z prawdą.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Przysłowie oznacza, że w sytuacji kiedy np. zajmiemy trzecie miejsce w olimpiadzie, mimo tego, że jest to bardzo wysoko – będziemy chcieli piąć się w górę. Aczkolwiek, gdy weźmiemy to przysłowie dosłownie to brzmi ono dosyć zabawnie. Aby potwierdzić tezę przeprowadziliśmy eksperyment:
Notatki Jakuba dotyczące doświadczenia prezentują się w sposób przedstawiony poniżej:
„By zbadać podaną tezę nie jadłem niczego przez 16 godzin, a następnie postanowiłem w końcu coś zjeść - postawiłem na zupę. Faktycznie, po pierwszej łyżce miałem większy apetyt, lecz po 2.5 miski  tejże zupy nie byłem w stanie przełknąć niczego więcej. W ramach eksperymentu postanowiłem jednak zjeść coś jeszcze – zjadłem kanapkę z pomidorem. Jedyne co zyskałem to wnioski oraz ból brzucha”.
Z doświadczenia wynika, że apetyt tylko połowicznie rośnie w miarę jedzenia. Aczkolwiek, gdy mamy patrzeć na skutki (które są najważniejsze) są one negatywne dla podanej tezy. Na dłuższą metę - apetyt nie rośnie w miarę jedzenia.
Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
Polskie przysłowie  używane po dziś dzień. Oznacza ono mniej więcej tyle co słynne "co za dużo to niezdrowo". W tym znaczeniu może i ma sens oraz jest szansa, że będzie się zgadzać z prawdą, ale czy brane dosłownie będzie ono prawdziwe? No właśnie nie do końca!
Z czterech odwiedzonych przez nas restauracji gdzie w kuchni pracowało ponad 6 kobiet w każdym można było dostać coś do jedzenia.
Przeciętny dialog między pracownikami a nami wyglądał tak:
- Dzień dobry! -
- Dzień dobry, my chcielibyśmy się zapytać ile osób pracuje w kuchni w owym lokalu. -
 (Jeśli odpowiedź brzmiała 6 (lub więcej) zostawaliśmy i pytaliśmy dalej, a jeśli nie - to dziękowaliśmy za pomoc i wychodziliśmy).
- Ile z kadry pracowniczej to kobiety?  - (Jeśli odpowiedzią było sześć to zostawaliśmy, jeśli mniej lub więcej – wychodziliśmy).
- Można tu coś zjeść? -  (Za każdym razem odpowiedź brzmiała tak).
Można więc uznać, że przysłowie z prawdą zgodne nie jest.  

Kląć jak szewc.
 
 Często używane przysłowie które oznacza, że ktoś klnie tak dużo - jak przysłowiowy szewc.
Jednakże  po wywiadzie jakiego udzielił nam Pan Tadeusz S. - świdnicki szewc, jesteśmy w stanie z pełnym przekonaniem stwierdzić, że przysłowie nie ma żadnego
przełożenia w rzeczywistości. Pan Tadeusz był bardzo uprzejmy oraz kulturalny, choć na początku zdziwił się tak nietypowym powodem wizyty. Ani razu nie udało nam się od niego usłyszeć jakiegokolwiek brzydkiego słowa lub wyrażenia, a po zadanym pytaniu o zgodność z prawdą tej tezy mężczyzna zaśmiał się i stanowczo zaprzeczył. Przysłowie nie zgadza się z rzeczywistością.

  
  
Paluszek i główka to szkolna wymówka.
 
Przysłowie które mimo wszystko w praktyce raczej przez nikogo nie zostało  
potraktowane jako usprawiedliwienie (szczególnie  przez nauczycieli) się w szkole w trudnej sytuacji.

 Z grona piętnastu osób które zapytaliśmy o to jak często używane jest to przysłowie w pradziwym życiu ani jedna (!) (warto zaznaczyć, że byli oni z różnych szkół oraz klas) nie słyszało, aby ktokolwiek  tłumaczył się w szkole słowami "paluszek i główka".
Przysłowie nie zgadza się z prawdą.
  
Cicho jak makiem zasiał.
 
Osobiście jest to moje ulubione ze sprawdzanych przysłów (~Jakub) odnosi się ono do tego, że lata temu dzieci zasypiały do dźwięku sianego maku. Postanowiliśmy więc sprawdzić jaką głośność ma siany mak, a ponieważ nie mieliśmy idealnie  cichego pomieszczenia, a w otoczeniu w jakim przeprowadzaliśmy doświadczenie głośność wahała się od 20 do 23 dB, więc tyle będzie należało odjąć od otrzymanego wyniku.
By mak miał jakie kolwiek szanse wykazania się, postanowiliśmy zasiać go na trzech rodzajach podłoża:
               - ziemi
 
- mokrej ziemi
 
[Obrazek: 5.png]
 
 
-  suchej ziemi
[Obrazek: 6.png][img=260x18]file:///C:/Users/ergoo/AppData/Local/Temp/msohtmlclip1/01/clip_image006.gif[/img]
 
 -  kamieniach
 [Obrazek: 7.png]
[img=165x18]file:///C:/Users/ergoo/AppData/Local/Temp/msohtmlclip1/01/clip_image008.gif[/img]
 
       Z powodu częstego występowania na suchej glebie - efekt był mierny oraz ledwie zauważalny przez licznik (były to granice 1-2 dB). Na ziemi mokrej sprawa nie wyglądała lepiej, choć  wynik wyniósł  około 6-10 dB. Na kamieniach efekt był zauważalnie lepszy, a głośność skakała tutaj nawet do 60dB co oznacza, że dźwięk był o nawet 10 razy głośniejszy niż w poprzednich próbach. Mimo, że pola to nie tylko ziemia, która może być sucha lub wilgotna ale i kamienie, oznacza to, że tego typu próby nie są w stanie oddać tego jak to wyglada naprawdę. W dodatku na różnych polach składniki te wymieszane są w innych proporcjach co dodatkowo utrudnia znalezienie słusznego rozwiązania. Jednak jednego jesteśmy pewni – nie jest to cisza. Przysłowie nie zgadza się z realiami.
  
Najpopularniejsze przysłowia afrykańskie:
Rana zadana przez przyjaciela nie zagoi się nigdy.
To afrykańskie przysłowie oznacza, że kiedy raz zawiedzie nas przyjaciel, nigdy nie będziemy patrzeć na niego, ufać mu tak jak wcześniej. Przysłowie w rozumieniu dosłownym jest klarowne oraz jasne w przesłaniu, więc postanowiliśmy sprawdzić czy zgadza się z prawdą.
Moją ofiarą padł Kuba, który nie był zadowolony z zaistniałej intencji, aczkolwiek wszystko dla dobra nauki!
Do przeprowadzenia doświadczenia użyliśmy żyletki, dłoni oraz łez smutku połączonych ze śmiechem.  Przy użyciu żyletki zrobiłam Jakubowi  ranę ciętą na kostce. Tuż po tym, zakleiliśmy oczyszczoną ranę plastrem i czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Już po kilku dniach z rany zrobił się strup, a po 1,5 tygodnia rana zaczęła się zasklepiać. Aktualnie praktycznie nie ma po niej śladu. Przysłowie jak wynika z przeprowadzonego doświadczenia – nie zgadza się z prawdą.
Nie bolą plecy tego, kto je zgina.
Przysłowie brzmi ciekawie, tak samo jak jego znaczenie, Oznacza ono, że jeśli nie jesteśmy zamknięci na nowe doświadczenia to nie jest nam straszne poszerzanie swoich horyzontów.  W doświadczeniu skorzystaliśmy z uprzejmości ludzi spotkanych na ulicy.
Analogicznie zadawaliśmy im to samo pytanie - „Czy bolą Panią/Pana plecy, gdy pani je zgina?”
Ludzie po chwili zakłopotania odpowiadali na zadane pytanie. Zapytaliśmy 30 osób w przedziale wiekowym 10-76 lat, a na pytanie twierdząco odpowiedziało aż 86% osób. Dyplomatycznie – oznacza to, że przysłowie brane dosłownie nie zgadza się z prawdą.
Ten, którego imię jest wymawiane, żyje.
Przysłowie oznacza, że imię, osoba do której wracamy myślami lub słowem, nadal żyje w nas, a my przez ciągłe wspominanie – traktujemy ją jako osobę żywą.
Wykonaliśmy dosyć smutne oraz sentymentalne doświadczenie. Udaliśmy się na cmentarz, na grób mej prababci, powspominałam Kubie o niej, przywołałam wszystkie historię które pamiętałam. Oczywiście z wiadomych powodów, doświadczenie się nie powiodło.
Przysłowie to brane dosłownie – na pewno nie zgadza się z realiami.
Straszyć – to nie to samo, co zabić.
Przytoczone przysłowie oznacza, że między straszeniem kogoś, a zamordowaniem jest ogromna różnica. Ustaliliśmy, że doświadczenie może być troszkę niezgodne z prawem oraz wszelkimi normami nieformalnymi, więc zrezygnowaliśmy z jego przeprowadzenia. Uważamy, że do stwierdzenia nieprawidłowości tej tezy nie jest potrzebne doświadczenie. Przysłowie zgadza się z prawdą.
Człowiek w trudnej sytuacji żeni się z ciężarną.
Przysłowie głosi, że kiedy jesteśmy w trudnej sytuacji, łapiemy się wszystkiego – nie patrząc czy jest to brzytwa czy deska ratunkowa.  Patrząc lecz na to przysłowie w kwestii praktycznej – nie jest ono zgodne z prawdą. Kiedy człowiek jest w trudnej sytuacji (choćby finansowej), gdyby ożenił się z kobietą w ciąży – byłby narażony na wiele wydatków związanych z noworodkiem, utrzymaniem oraz mieszkaniem (jeśli zdecydowaliby się na wspólne mieszkanie). Można być również w trudnej sytuacji choćby emocjonalnej – w trakcie takiego “załamania” ludzie zazwyczaj nie biorą ślubu (a na pewno nie jest nam znany taki przypadek). Stwierdzamy, że przysłowie nie zgadza się z prawdą.
  
Zjedzenie ryby też wymaga zręczności.
 
Przysłowie  samo w sobie jest dosłowne, aczkolwiek oznacza, że do każdej – nawet najprostszej czynności potrzebna jest zręczność.
Przeprowadzony eksperyment nie był specjalnie trudny - wystarczylo usmażyć rybę i zjeść  ją. Jak się okazało - nie jest to aż tak banalne jak by się mogło wydawać! Manewrowanie między ościami faktycznie wymaga zręczności. Przysłowie zgadza się z prawdą.

Łzy człowieka płyną w jego brzuchu.
 
 Przysłowie oznacza, że człowiek nie cierpi na zewnątrz, a wszystkie choroby ukazywane są w środku, a ponieważ jest to afrykańskie przysłowie oznacza ono również problem głodu panujący na kontynencie. Biorąc to przysłowie „na poważnie nie jest ono do końca prawdziwe, ponieważ
jedyne kanaliki jakimi płyną łzy to po łac. ducti exectorii które znajdują się w przednio-górnym kącie oczodołu, w zagłębieniu zwanym „dołem gruczołu łzowego. Oznacza to, że o ile ktoś nie uzna że zacznie zbierać łez do słoika, aby je zjeść” to przysłowie można uznać za niezgodne z prawdą.
 
WERDYKT: Wynik przeprowadzanej hipotezy można zawrzeć w liczbach.
Liczba polskich przysłów zgadzających się z prawdą: 1/7
Liczba afrykańskich przysłów zgadzających się z prawdą: 2/7
Okazuje się, że liczba przysłów afrykańskich, które po dosłownej interpretacji zgodne są z prawdą jest dwukrotnie większa. W przeprowadzaniu hipotezy wzięliśmy po siedem najpopularniejszych przysłów z Polski oraz Afryki, aby szanse były „wyrównane”. Nie możemy jednak wzorować się tylko na tym werdykcie, ponieważ pomiary były zbyt niedokładne, aby stuprocentowo potwierdzić tą hipotezę.
Odpowiedz
#2
Bardzo dobrze wykonana praca na temat hipotezy.
Odpowiedz
#3
Najlepsza praca na temat hipotezy którą dotychczas przeczytałem na tej stronie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości